Sojusznik Macrona na czele Rady Konstytucyjnej. Co dalej z wyborami prezydenckimi?
#Francja #Macron #LePen #Wybory2027
W dniu 10 lutego prezydent Francji Emmanuel Macron nominował jednego ze swoich najbliższych współpracowników, Richarda Ferranda, na stanowisko przewodniczącego Rady Konstytucyjnej (odpowiednik polskiego Trybunału Konstytucyjnego), obecnie zajmowane przez Laurenta Fabiusa. Nominacja zostanie teraz poddana głosowaniu w komisjach prawnych Zgromadzenia Narodowego i Senatu.
Obecnie 4 z 9 członków Rady zostało powołanych przez Macrona lub Ferranda (jako dawnego przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego). Po zakończeniu kadencji Fabiusa i dwóch innych członków Rady na początku marca, większość (6 z 9 członków) w Radzie stanowić będą osoby powołane przez Macrona lub jego obóz polityczny. Proces ten, mimo że całkowicie zgodny z prawem, jest postrzegany przez dużą część prawników i polityków francuskich jako przygotowywanie gruntu pod powstrzymanie Marine Le Pen ze Zjednoczenia Narodowego przed startem w wyborach prezydenckich w 2027 r.
We wrześniu 2024 r. wszczęte zostało postępowanie w sprawie wyłudzania pieniędzy z Parlamentu Europejskiego przez Le Pen i niemal 30 związanych z nią osób. O ile w razie skazania kara więzienia nie wydaje się prawdopodobna, o tyle zainteresowanie budzi kwestia 5-letniego zakazu kandydowania i sprawowania urzędu publicznego.
Prokuratura francuska domaga się natychmiastowego obłożenia Le Pen ograniczeniem biernego prawa wyborczego. Taka postawa wynika najpewniej z obawy, że wskutek przeciągającego się postępowania odwoławczego Le Pen mogłaby zdążyć zwyciężyć w wyborach, co uniemożliwiłoby czynne prowadzenie przeciwko niej postępowania ze względu na immunitet głowy państwa. Werdykt w obecnej instancji sądowej ma zapaść 31 marca.
Jednocześnie przed Radą Konstytucyjną toczy się odrębne postępowanie. Rozstrzygnie ono, czy wyegzekwowanie zakazu startu kandydata w wyborach na podstawie jego niewybieralności (wynikającej z bycia skazanym) przed wyczerpaniem przez niego środków odwoławczych stanowi naruszenie prawa obywateli do wolnego wyboru ich reprezentantów. Decyzja Rady najprawdopodobniej zostanie ogłoszona przed wyrokiem w sprawie Le Pen.
Ferrand jest bliskim sojusznikiem obecnego prezydenta − zasugerował nawet, że należałoby zmienić Konstytucję Francji celem umożliwienia Macronowi startu na trzecią kadencję. Dlatego jest w opinii wielu ekspertów zbyt blisko związany z określoną opcją polityczną, by móc dokonać sprawiedliwego osądu Le Pen.
Pozostaje kwestią otwartą, czy w oczach części wyborców niezdecydowanych działania sądowe przeciw Le Pen nie będą stawiały jej w roli ofiary systemu i nie wzmocnią jej przed wyborami. Co więcej, jeśli namaszczony przez szefową narodowców kandydat zwycięży w 2027 r., będzie on mógł jako nowy prezydent nominować aż 6 z 9 członków Rady Konstytucyjnej już w trakcie swej pierwszej kadencji (w 2028 i 2031 r.). Nauczeni doświadczeniami Le Pen nacjonaliści będą zatem bardziej skorzy do upolitycznienia Rady i wykorzystania jej do wpływania na wybory prezydenckie w 2032 r. (J. Pabisiak)